• Wpisów:25
  • Średnio co: 120 dni
  • Ostatni wpis:8 lata temu, 19:41
  • Licznik odwiedzin:24 788 / 3122 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Poszłam za zaproszeniem K

10 rzeczy, które mnie kręcą:

1. muzyka
2. róż
3. panterka
4. lizaki
5. chłopaki<3
6. poranna kawa
7. występy
8. adrenalina
9. marzenia
10. opalanie

I już jest 10 rzeczy xD
 

 
Mam dzisiaj sporo nauki przed sobą. JA JUŻ NIE CHCĘ DO SZKOŁY! Informatyk nie chce się odpieprzyć. DOSYĆ!
Strasznie pragnę miłości. Najchętniej świrowałabym z każdym chłopakiem, by jak najszybciej znaleźć tego jedynego, bo już mnie to dobija Ale już na pewno wiem, że nie jest nim informatyk. M., błagam Cię!
 

 
Katarzyna leży i ziewa. Za niedługi czas wybiera się do szkoły. Myśli o M., z którym zajebiście się gadało przed chwilą na gg. Jest całkiem zadowolona z życia.
 

 
Ten konkurs nie poszedł mi za dobrze... Prawie wcale się nie słyszałam. Baba powiedziała, że mam wybrać prostszą piosenkę. Ok. Tylko dlaczego do mnie się przypluła? Aż tak źle jak niektórzy, którzy przeszli z powodzeniem śpiewając smęty to ja tego nie wykonałam. Dostałam największe brawa, ale pani się nie podobało. Szczerze mówiąc poczułam się przez chwilę, jakbym nic nie umiała. Ale się dostałam. Na koncert wybrałam "W spodniach czy w sukience" Ani Dąbrowskiej.
Zmiany! Postanowiłam rozprawić się z przeszłością. Zmieniam nazwisko. Noszenie takiego po pijaku, który tylko w dokumentach jest moim ojcem mnie nie bawi... Znieważa mnie. Będę nosić panieńskie nazwisko babci.
 

 
Na wiejski festyn się nie wyrobiłam. Okazało się, że jest dzisiaj. Z M. pisałam, ale nie była to jakaś sercowa rewolucja. Generalnie jest średnio. Trzęsę trochę portkami przed jutrzejszym konkursem.

A se pokrywą sprawy (bo nie lubię wyrazu "dno" jest szacunek do kobiety, w stosunku do mnie od samej siebie, w stosunku mężczyzn do mojej osoby... Wszystko się zmienia. Jestem królową i panią tego świata właśnie dlatego, że jestem kobietą. I to kobiety rządzą kulą ziemską. Każda z nas jest jej królową. Mężczyźni powinni nas postrzegać w tych kategoriach, bo są nam wiele winni. Gdyby nie było kobiet nie byłoby mężczyzn. Bo Adam już dawno nie żyje. A cała reszta jest kobietą. I bez nas nie byłoby ludzkości, no bo kto rodzi dzieci? Ja chcę być przez faceta całowana w rękę. Chcę być przez niego traktowana jak skarb. On ma płacić na randce, on ma się o mnie starać. Mam staroświeckie podejście do związków. A! I biały ślub też ma być!
 

 
Ja nie mogę... Dzisiaj byłam na Sadybie. Mama poszła do kina a ja, N. i mój bracki na zakupy. Szybko nam poszło. Nudziłoby nam się... DZIDA NA SASKĄ Z pół godzinki pobyliśmy i znowu do Legionowa. Nie ma już N u mnie, nie ma K eeh... Aż się samotna poczułam. Warszawsko-praskie towarzycho zyskało kolejną zwolenniczkę. Pozdro dla K. Praskie przelizanie! xD M. się odezwał! Wyrobił się skubany. Napisał, że sorry, ale był zabiegany... Aha. Sama nie wiem, co mam o tym myśleć... Napisałam, że nic się nie stało, ale chyba nie czuję się z tym dobrze. I to napisał, jak akurat zaczynałam o nim zapominać. Ale w sumie się cieszę. Tylko że jak ja odpisałam, to on już nie odpisał. Mogę sobie tłumaczyć, że było późno (000), nie odpisywałam mu ponad godzinę więc w sumie mógł iść spać, ale tak naprawdę to nie wiem... Zaczęłam sobie w miarę układać życie. Tylko pytanie czy mi się przypadkiem tylko nie wydaje... Jutro jadę do babci. Będzie trampolina i będzie łóżko do masażu. Szczególnie to drugie się przyda, bo mam zakwasy xD A na trampolinie uwielbiam skakać, więc liczę na ładną pogodę. A jak nie, to po prasku! Martwię się co będzie z babcią. Pewnie w dzień operacji będę cały dzień obsrana chodziła. A co dopiero moja mama. Zbliża się 13 czerwca. Rocznica śmierci M. Boli. Staram się to wszystko sobie jakoś poukładać w głowie przed tym dniem, ale wiem, że będę rozbita... Już uprzedziłam kumpli, że jakbym któregoś wyzwała tego dnia, to nie brać tego do siebie xD Chociaż ostatnio zauważyłam, że ten ogromny żal do losu, który odczuwamy po śmierci bliskiej osoby zaczął powoli mijać. Zostaje ogromna tęsknota i chyba tak już zostanie... Ona i tak jest ze mną. Dawno u niej nie byłam... Zniknie mi pewne pocieszenie. Jak mi było smutno spoglądałam wstecz i myślałam "A rok temu to M jeszcze żyła". No a teraz to wytłumaczenie zniknie. Czas tak szybko mija... Ale mimo to cały czas mi się nasuwają różne pytania. I tak błądzę nie mogąc znaleźć odpowiedzi. Może kiedyś to się wyjaśni. Wierzę, że czekam tylko na spotkanie z nią, bo jeszcze ją zobaczę i już nigdy nie będziemy się rozstawać. Jest moim wysłannikiem tam na górze. Moim aniołem stróżem. I nadal kocham. Nadal jest moją przyjaciółką.
Teraz mam w głowie pójście wreszcie spać! Piszę z J o świrowaniu z chłopakami. Muszę jeszcze przeczytać streszczenie "Starego człowieka i morze", bo w poniedziałek się poprawiam. I o jakimś Harpagonie ze "Skąpca" i gramatyki, coś tam coś tam. Jak ja nie lubię tej baby!!! Jutro mi się festyn szykuję na wsi z J Będą zbyty! xD
 

 
Jestem ja, K. i N. Jest zajebiście. Przeżyłyśmy mały moment grozy, bo zgubiłyśmy się na spacerze w lesie xD Ale się znalazłyśmy. Teraz siedzimy u mnie w pokoju. Może pojadę z N. w wakacje na obóz konny. Co prawda dawno nie jeździłam i nienawidzę wsiadania, ale wiem jak się jeździ i wgl. Dwa tygodnie. Tak o nim myślę, bo nie wiadomo co z tym moim świrologowym obozem. Jestem na liście rezerwowych i albo się wpasuję, albo nie. Dzisiaj planuję maraton filmów o duchach na youtube. Póki co nie myślę o szkole. Szkoda, że W. nie mogła przyjechać, ale w sumie w trójkę będzie nam fajnie. Pozdrowienia z naszej małej imprezki
 

 
Nie wiem co się dzieje z M. Nie odezwał się. Wysłałam już dwa SMS, raz dzwoniłam... Więcej nie będę, najwyżej będzie jego strata. Ma czas do soboty. Na gadu też go nie ma. A wydawał się taki fajny... Kira i K zaćpały acodin. Myślałam, że je zabije. Musiałam powiedzieć. Wiecie, czym grozi przedawkowanie... A K jest już ewidentnie uzależniona. Mówiła, że nie będzie... 20 TABLETEK! Martwię się o Kirę. Chuj wie, co ona może sobie zrobić! Dlaczego to tak jest?! Dlaczego one?! Szczerze je kocham. Gdyby coś im się stało, sama bym nie wytrzymała. NIE! Zaraz się załamię!
Występ goni występ. Pierwszy w poniedziałek. Muszę jeszcze parę rzeczy podciągnąć i kupić sobie coś bardziej oficjalnego do ubrania. Jeśli przejdę dalej, będę naprawdę szczęśliwa. Tylko będę musiała mocno ograniczyć papierosy jak dziewczyny będą. Prawdopodobnie będę śpiewać na koniec przedstawienia o Twardowskim z jakimś chłopakiem, podobno ślicznie śpiewa Mam nadzieję, że się zgramy. Piosenka nie bardzo mi odpowiada. Ale dostosuję się. To może być mój ostatni rok w tej szkole... No i występ na koniec roku. Trochę pracy przede mną. Trzymajcie kciuki
 

 
Byłam sobie na pradze w weekend. Jak zwykle zajebiście. Martwię się o A. Taka smutna chodzi... A w czwartek przyjeżdża N i W i przychodzi Kitty na noc Mamy tyle papierochów, że chyba dom w nich utonie A przy N znając ją pójdzie z dymem Informatyk jednak nie ma mnie dosyć. Opieprza mnie za to, za tamto, ale pisać nie przestaje. Czasami mi go nawet brakuje... Bo się do niego przyzwyczaiłam i nie wiem co by było, gdyby odszedł ode mnie. Ale jednocześnie nic do niego nie czuję oprócz przyjacielskiej sympatii.
Czasami mam uczucie, że tonę w jakimś gównie. Acodiny, jakieś kłótnie, stresy... Non stop. Kitty ma kłopoty. Kira ma kłopoty. A ja z tym wszystkim sama... Tak mi się wydaje. Chciałabym być na miejscu Boga. Wiem, to grzech. Ogromny. Już tego żałuję. Ale nie ze względu na wielkość itd. Tylko na to, że On każdemu może pomóc. Też bym chciała być taką bohaterką. Przepraszam, Boże.
Poznałam dzisiaj na czacie fajnego chłopaka. M. Bardzo fajnie nam się gadało. Dałam mu gg. Wymieniliśmy się zdjęciami. Ja się spodobałam mu on mnie (i to bardzo). Pożartowaliśmy sobie, w skutek czego przesłałam mu zdjęcie swojej stopy Generalnie super Wymieniliśmy się telefonami, powiedział, że się odezwie, a ja tylko czekam kiedy, chociaż gadaliśmy 1,5 h temu Po buziaku i musiał lecieć Ale wydaje się fajnym facetem. Ma 19 lat, mieszka w Warszawie...
 

 
Nienawidzę Ich Troje xD Ale zdanie prawdziwe.
 

 
...właśnie znalazła swój bolesny koniec.

[26/05/2010 23:41:20] Jakub M: Mogę mieć tylko... jedno pytanie? ;o
[26/05/2010 23:41:28] Katarzyna Veronica O: jasne
[26/05/2010 23:41:29] Jakub M: Bo potrzebuję twojej porady w jednej sprawie.
[26/05/2010 23:41:41] Jakub M: Jak zwrócić na siebie uwagę jednej dziewczyny xd
[26/05/2010 23:41:50] Katarzyna Veronica O: Zależy jaka ona jest
[26/05/2010 23:423] Jakub M: Ona zupełnie nie rozpatruje mnie w kwestiach "faceta", a ja bym chciał do niej uderzyć; o
[26/05/2010 23:42:28] Katarzyna Veronica O: No to nie wiem.
[26/05/2010 23:42:36] Katarzyna Veronica O: Szczerze mówiąc rzadki przypadek
[26/05/2010 23:42:54] Jakub M: No cóż.
[26/05/2010 23:42:58] Jakub M: Zdarza się.
[26/05/2010 23:43:27] Jakub M: Żadko to facet jest zabujany a dziewczyna niekoniecznie, ale cóż....
[26/05/2010 23:43:47] Katarzyna Veronica O: Jesteś naprawdę fajnym facetem, ale nie będziemy razem,
[26/05/2010 23:442] Jakub M: . . .
[26/05/2010 23:44:48] Katarzyna Veronica O: Z naszym związkiem musiałabym się ukrywać. Ze względu na twój wiek. Nigdy nie zostałby zaakceptowany.
[26/05/2010 23:45:22] Katarzyna Veronica O: Poza tym niewidzę się u twojego boku jako dziewczyna. Naprawdę bardzo chcę, byś był moim kumplem,ale nie chłopakiem.
[26/05/2010 23:45:47] Katarzyna Veronica O: Ja nie jestem zdolna do pokochania kogokolwiek Przykro mi
[26/05/2010 23:46:24] Katarzyna Veronica O: Właśnie dlatego jestem samotna
[26/05/2010 23:46:33] Katarzyna Veronica O: Nie chcę cię ranić, dlatego jestem szczera
[26/05/2010 23:46:33] Katarzyna Veronica O:
[26/05/2010 23:46:36] Katarzyna Veronica O: Jesteś?
[26/05/2010 23:46:38] Jakub Mroczkowski: tak
[26/05/2010 23:47:10] Katarzyna Veronica O: Nie wiem jak mam cię przepraszać... Ale nie mogę być nieszczera, bo cię lubię i szanuję.
[26/05/2010 23:47:23] Jakub M: Nie przepraszaj.
[26/05/2010 23:47:25] Jakub M: (hug)
[26/05/2010 23:48:13] Katarzyna Veronica O: Naprawdę czuję się za tym wrednie. Ale ja nie umiem kochać. Nigdy nie kochałam i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Nie potrafię tak Wybacz mi.
[26/05/2010 23:48:18] Katarzyna Veronica O:
[26/05/2010 23:48:38] Jakub M: Uznaj sprawę za niebyłą i się nie przejmuj o.o
[26/05/2010 23:506] Katarzyna Veronica O: Nie potrafię. Widzisz, ja jestem samotna dlatego, że nie umiem kochać. Nie jesteś jedynym, który zrobił to samo, a ja tak samo musiałam mu powiedzieć to, co powiedziałam tobie. Jestem zimną suką, może powinnam przestać zadawać się z facetami. Ale jednocześnie nie umiem oszukiwać. Przepraszam. Nienawidzę ranić. Ale nie umiem tak kłamać.
[26/05/2010 23:514] Jakub M: A jednocześnie szukasz faceta, bo nie chcesz być sama.
[26/05/2010 23:51:51] Katarzyna Veronica O: To jest zamknięte koło. Marzę o miłości i szukam faceta. Rozmawiam z nim i wgl z wielką nadzieją, że to przyjdzie, ale nigdy nie przychodzi.
[26/05/2010 23:53:29] Katarzyna Veronica O: Może chcesz zerwać ze mną kontakt?... Ja nie chcę, żebyś cierpiał, a tak może zapomnisz. Ale to tylko od ciebie zależy. Ja nic nie chcę od ciebie. Jesteś naprawdę fajny.
[26/05/2010 23:53:47] Jakub M: (hug)
[26/05/2010 23:53:57] Jakub M: No co ty.
[26/05/2010 23:553] Katarzyna Veronica O: Fakt jest taki, że jestem niestabilną, niedoświadczoną nastolatką, która nie wie czego chce.
[26/05/2010 23:577] Jakub M: (hug)
[26/05/2010 23:580] Katarzyna Veronica O: Przepraszam... Chyba tylko tyle mogę jeszcze zrobić. Jest mi naprawdę przykro. Wiem, że musisz się teraz okropnie czuć. Ja tego nienawidzę... Ale ja nie będę kłamała, nie będę fałszywa. Wolę być zimną suką, niż fałszywą. Zrozumiem, jak mnie znienawidzisz.
[26/05/2010 23:58:35] Jakub M: Jak mógł bym Cię znienawidzić?
[26/05/2010 23:58:38] Jakub M: (hug)
[26/05/2010 23:58:52] Katarzyna Veronica Or: Skrzywdziłam cię.
[26/05/2010 23:59:27] Jakub M: Wcale nie...
[26/05/2010 23:59:43] Katarzyna Veronica O: Nie wgl...
[26/05/2010 23:59:45] Jakub M: O mnie się nie martw, o mnie się nie martw, ja sobie radę dam
[000:13] Katarzyna Veronica O: Ale ja nie chcę, żebyś cierpiał. A sama do tego doprowadziłam
[002:14] Katarzyna Veronica O: Jeszcze raz przepraszam.
  • awatar Królowa Snów: Właśnie o to chodzi, że on dłuższy czas ze mną kręcił. I wiem o kogo mu chodziło na 100%. Żadnej innej nie miał na oku.
  • awatar Gość: przecież on nie powiedział, że chodzi o Ciebie! może chciał się po kumplowsku zapytać, a tak...głupio było mu zrobić przykrość tobie i napisać, że pytał bez podtekstu...a nawet jeśli tak było to od razu wie, że do ciebie też nie ma co startować. co za asertywnośc...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Brak mi miłości, choć wcale w nią nie wierzę. A może sama się oszukuję? Najchętniej byłabym z każdym. Ale wtedy pewnie bym nie kochała. Czuję się okropnie samotna. HUG ME
  • awatar Gość: oj, jasne, że miłość istnieje. wszyscy teraz pragniemy miłości, będzie good ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nigdy nie kochałam. I to mnie przeraża. Zauroczyłam się jasne- wiele razy. Myślałam, że to miłość. Ale jej chyba naprawdę nie ma. Zmieniam się. Gdzieś w środku znowu czuję się sobą, ale tak naprawdę sama nie wiem, kim jestem i kim będę. Brakuje mi kogoś... No bo brakuje. Ale z drugiej strony to jest jakoś pomieszane. "To nie ten"... Znowu. Chociaż znowu miałam jakąś nadzieję, że to o to chodzi. W życiu podobno ma chodzić o miłość. Czy to, że nie wierzę, jest sygnałem, że moje życie jest bez sensu? Ile można żyć marzeniami. W końcu trzeba coś czuć... Życie składa się z uczuć. Nie rozumiem.
 

 
Moje marzenia, choć te same, wymyślają wciąż nowe drogi do sukcesu. Teraz przyszła im na myśl "droga poprawna". Powszechnie uważana za pewną i fajną, ale pracowitą. Marzy mi się musical. A potem światowa kariera. O, jak mi się marzy! Dzisiaj nawet głupia ja przeglądałam castingi do teatru Buffo. Były organizowane jakieś warsztaty. Tylko trzeba się było zgłosić 9 maja Dieta idzie mi całkiem nieźle, ale chciałabym się spotkać z dietetykiem. Może jakieś nowe uwagi itd, itp? No i na jakieś zajęcia ruchowe się zapisać. Najbardziej chciałabym tańczyć, ale niestety nie mam tej tanecznej iskierki od Boga. Mam inne Może kajakarstwo? Pływanie? Nie wiem jeszcze. Coś muszę wymyślić. Dla muzyki (tzn moich marzeń) jestem w stanie poświęcić bardzo wiele, a na pewno swoje dobre samopoczucie. Praca, praca, praca! W przyszłym roku chciałabym wyjść na prostą z nauką. Wiem, że nie będzie to takie łatwe, ale może zmiana szkoły mi pomoże? Teraz nie idzie mi najlepiej. Ale wierzę, że jak będę się starać i pracować, to mi wyjdzie. Mówiłam mamie, że fajnie by było grać w musicalu, bo może one nie są za fajne, ale można mieć dużo radochy z tego. Kiwnęła głową. Może nie domyśliła się, że ja bym chciała? Zgodziłaby się? Szczerze mówiąc nie wiem. Ale ona chcę, żebym spełniła swoje marzenia. Więc czemu miałaby się nie zgodzić? Mogłaby to uznać za głupi pomysł. Więc mogę tylko snuć domysły. Do głowy przychodzi mi masa różnych rzeczy. Moje życie ostatnio nie było szczęśliwe i pora coś zmienić. Przestać się wahać, przestać marudzić, przestać rozpamiętywać pechową przeszłość i zacząć się cieszyć z tego, co teraz mam, a jest wielu ludzi, którzy nie mają. Pora zacząć doceniać. Przestać patrzeć tylko na negatywy i skupić się na pozytywach. kiedyś nie chciało mi się żyć. Cały czas patrzyłam za siebie z poczuciem winy. A teraz myślę, że M. i tak ze mną jest, że nade mną czuwa, a ojciec tylko traci na tym, że przy mnie nie jest i że w sumie mam mamę i nie jest tak źle. Pieniądze nie są najważniejsze. Gdyby udało mi się coś osiągnąć na pewno lepiej byśmy żyli. Ale to tylko kolejny plus ginący w masie innych. Babcia wyzdrowieje. Na pewno! Wierzę w to nie tylko ja i nie tylko wierzę. Ja wiem! A powrót na Pragę, o którym zaraz wam opowiem w szczegółach to najpiękniejsze, co mogło się przydarzyć. Nie jadę do żadnej zafajdanej Anglii Wracam skąd przyszłam. Cieszę się jak dziecko. 3 letnia wycieczka do Legionowa dobiega końca. Było wspaniale. Poznałam świetnych ludzi, przeżyłam kilka niesamowitych przygód i wiele się nauczyłam. Ale czas wracać na stare śmieci. Czas do domu. Tu nigdy nie czułam się u siebie. Teraz wreszcie będę miała dom nie tylko w sercu, ale i materialnie. Happy, happy, happy!
 

 
Boże, co za dzień. Chyba palanta. No bo jak można się wywalić na w-fie Jak ostatnia ciota się czułam Byłam dzisiaj na przesłuchaniu do przedstawienia na koniec roku. Dostałam się Są dwie możliwe koncepcje. Albo robimy przedstawienie pani Z. i śpiewamy stare piosenki przerobione na szkolne teksty, co nie podoba się ani nam, ani facetowi, który z nami ćwiczy. Druga koncepcja jest taka, że zaśpiewalibyśmy razem trzy piosenki, a potem każdy z nas leci solo. Tylko to trzeba przeforsować u pani Z. a to może się niestety nie udać. Na wszelki wypadek mamy przygotować piosenkę. Ja stwierdziłam, że to już mój ostatni rok w tej szkole i że nie będę srać się z wielkim artyzmem tylko pokażę moje 4,4 oktawy. Więc polecę w chuja z Edzią. Ta piosenka nie jest nawet taka zła... Choć przyznam, że do moich ulubionych nie należy. Ale cóż, chcę ją zaśpiewać Dziwne, wiem.
 

 
Muszę posprzątać... Niedługo ciuchy wejdą mi na głowę i mnie uduszą. Te materace muszę wynieść z pokoju, bo i tak śpię na łóżku... Ogarnij to wszystko, Królowo, bo podwładni będą strajkować!Taa... Swoje życie ogarniam. Nieźle mi to wychodzi. Przynajmniej słuchanie happysadu mnie cieszy...
Miało być bez sentymentów. Ale będzie zzzZZZZzz Chyba zaczynam godzić się z odejściem M. Ona i tak w sumie nie odeszła... Jest przy mnie, pewnie się gapi na świat z góry z tym swoim zbójnickim uśmieszkiem i jest szczęśliwa. Ale będę się za nią modlić, żeby mieć pewność, że tak jest. Brakuje mi jej mimo to w codziennym życiu. Ale czasu nie cofnę. Ona zawsze będzie w moim sercu, w moich myślach i modlitwach. No i będę za nią tęsknić. Ale w końcu się spotkamy. I będziemy kontynuować to, co za szybko się skończyło za ziemskich dni...
 

 
Informatyk się na mnie wkurzył Widzicie, widzicie, dziewczyny? Jak mało trzeba, by z muzy stać się osobą działającą na nerwy Oj, faceci... A mówią, że to kobieta zmienną jest...
Sensem mojego życia znowu zaczynają stawać się marzenia. Rzeczywistość przestała być wyraźna. Widzę ją przez kiepskie okulary. Strasznie zamazana... Najpierw żyję wakacjami. Obozem z K. mam nadzieję w górach. Już wiem, co muszę dokupić, co uzbierać... Zajebiście będzie. Może już będę szczuplejsza... Na pewno opalona! Ten balsam do ciała chyba robi swoje. Będziem robić dymy, a szto?! xD
Skupiam się na sobie. Mam wszystko w dupie. Tylko żyję tymi cholernymi marzeniami. Wiem jaka będę i mam przyszłość wyraźną w moich okularach. Fuck the teraźniejszość! Bawić, bawić!
A potem, to ja będę g***ą. (ciiicho, żeby nie zapeszyć). Bo tak chcę i znam tajemne sposoby i czary też!
Kurwa, jestem Królową A Ty, Ty Ty TY TY ty y t ty ytyty tytytyt NIE xD
Na koniec częściowi sprawcy mojego dobrego nastroju tego wieczoru: ŁYDKI!
 

 
Jestem muzą informatyka. Ja. Nieograniczona cyferkami, błędna, a błędów nie może być w HTML-u, niecierpliwa,a przecież trzeba cierpliwości, żeby robić kolejne detale do szaty graficznej w paincie. On mnie uwielbia. Układa dla mnie rymy częstochowskie, gada, jakie to idealne jest to moje ciało... Spędziliśmy ze sobą miłe chwile. Parę ich było przez ten rok znajomości. Ale ja nic do niego nie czuję. NIENAWIDZĘ FACETÓW, NIE CHCĘ ZWIĄZKÓW!
Dlaczego żaden muzyk, malarz, pisarz się do mnie nie podwala? Tylko informatyk.
 

 
Napisałam po długiej przerwie. I w sumie nie wiem, co mam wam do powiedzenia. Nadal się odchudzam... Trzecia wizyta u psychologa za mną, ale nie jest lepiej. Często jestem zdołowana, uciekam w sen... Ale może jest lepiej. Chyba widzę światełko w tunelu. A wcześniej nie mogłam dojrzeć nic, oprócz ciemności. Nic w moim życiu nie jest pewne. Nie wiem, czy jadę do Anglii, jeśli tak, to kiedy, jeśli nie, to czy wrócę na Pragę? Nawet nie wiem, do jakiej szkoły pójdę w przyszłym roku, czy będę pisać egzamin po gimnazjum... Na nic nie mogę być przygotowana. Nic nie wiem o moim życiu. No może oprócz tego, że jest Bóg i że moje życie mimo to jest skazane na beznadzieję... No bo co mam innego myśleć, skoro jest tak, a nie inaczej? A wgl to miłości nie ma. Moja teoria jest taka: istnieje zauroczenie. Istnieje ono po to, by gatunek mógł się powiększać. Żeby ludzie mieli ochotę na seks i robili dzieci. Uważam, że tak to matka natura zaplanowała. A cywilizacja ładnie rozwaliła. A miłość to tylko wytwór artystów w który ludzie uwierzyli. Chociaż miłość się zdarza raz na milion. Taka szczera. O ile to miłość, a nie silne zauroczenie... Najpierw jest zauroczenie i ludzie nazywają je miłością, a to g prawda... Potem się sobą nudzą. A jak ten okres przetrwają to się do siebie po prostu przywiązują. I taka jest filozofia trwałych związków. A kiedy związek jest toksyczny? Kiedy jedna strona wmawia sobie, że to miłość i ona się poświęci, a ta druga się nie poświęca wmawiając sobie, że to miłość.
Na koniec prawdziwa uczta dla ucha. Da się zrobić świetny cover? Da się. I to nawet cover pożywki popkultury. Goń się Britney!
  • awatar Pani Pomocna: Witam. Założyłam tego bloga z myślą o tym, by pomagać tym, którzy potrzebują wsparcia, dobrej rady, słów otuchy i chcą pozostać zupełnie anonimowi. Wychodzę z założenia, że z każdej, nawet najgorszej sytuacji jest jakieś wyjście. Wystarczy tylko poszukać, bo rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. Czasami samemu nie potrafimy uporać się z problemami i wtedy warto zwrócić się do kogoś, kto oceni krytycznie sytuację i pomyśli nad tym, jak ją rozwiązać. Trzeba pamiętać, że problemy są różne, ale wszystkie tak samo ważne. Nie ma głupich pytań. Jeśli ktoś z was ma problem i nie wie, jak go rozwiązać, ja chętnie pomogę. Wystarczy tylko napisać komentarz lub wiadomość z jak najdokładniejszym opisem sytuacji. Postaram się, by odpowiadać jak najszybciej. Zapewniam zupełną anonimowość. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak to jest, że dziewczyny potrafią mi się podobać, nawet czasami mnie kręcić, ale w żadnej nigdy się nie zakochałam, ani nawet nie zafascynowałam? Co jest? WTF?!
 

 
Tu wasze przyszłe porcelanowe stworzenie. Dzisiaj dwa tematy.

BŁAGAM SIĘ, NIE JEDZ TEJ KOLACJI! Co za locha ze mnie! Grubas! Nie chcę mi się jeść, ale chce mi się do lodówki! NIE! Jak tak będę robić, to muzeum porcelanowych kości nigdy nie zostanie otwarte! I tak dużo za dużo jem. Wiem! Poćwiczę. Eureka xD

***
Muszę się zabrać do pracy w szkole. Zaczynam czuć presję. Przepisywanie zeszytów, jakaś zabawa w odpowiedzi. Ale niedługo wakacje. Będę się mogła zrelaksować i zająć się tylko tym, czym chcę. Jednak najpierw muszę wygrać bitwę z dziennikiem
 

 
Chciałabym otworzyć na swoim ciele muzeum porcelanowych kości. Ludzie by je polubili. Lizali by mi tyłek za wejściówkę do niego. I byłabym najlepsza. Od dziś je buduję. Niech wszyscy wiedzą, jak piękna potrafi być porcelanowa kość.
 

 
O! Oczyszczająca rozmowo!
Idź się jebać, do dupy z tobą!

Tatuś, tata, tatulek, tato...
Wypierdalaj do chuja pierdolona szmato!

Dziennikowa dziwko, sorka, że przymulę,
moją bezczelnością wpieprzyć chcę ci czule.

Cały świecie, kurwo jebana,
bujaj sam ze sobą do rana!

Ty, co to piszesz, chujowa panienko,
Spierdalaj się pieprzyć za śmietniki prędko!
 

 
Często zarzucam innym "nie jesteś sobą". Jaka to hipokryzja... Osobiście nie wiem, kim jestem. Nie wiem kiedy jestem jako ja, a kiedy udaje. Granice mi się od dawna zacierają. Rodzina ma mnie za inną, przyjaciele za inną, wrogowie za inną... To nie to, że ja chcę im dogadzać. Ja po prostu się nad sobą zastanawiam. Kiedyś myślałam, że znalazłam prawdziwą siebie. Potem wszystko zaczęło się walić i znowu się zgubiłam. Jestem za słaba. Teraz znowu myślę, że się odnalazłam, ale jestem zupełnie inna, niż byłam wtedy i nadal dla każdego jestem inna. Czasami czuję taki impuls, żeby odskoczyć i robię się inna. Mam wrażenie, że kiedy wydaje mi się, że dowiedziałam się kim jestem, w rzeczywistości może znajduję tylko jakąś podstawę. To jak trampolina, na której znalazł się człowiek, który nie lubi skakać, ale musi, bo jest tam zamknięty. Przez krótką chwilę ma grunt pod nogami, a potem przy niewielkim ruchu ze strony fizyki znowu leci gdzieś w powietrze. Czuje się z tym okropnie, nie wie, co się dzieje, ale nie może uciec.
Chyba jestem tylko szarym ptakiem w oceanie barwnych osobowości. Chociaż wydaje mi się, że jestem jedyna w swoim rodzaju, szukając, myśląc i próbując, to jestem tylko jedną z nich, jedną z tych, jedną z wielu... I nie mogę opaść na moją trampolinę, a potem odsunąć suwak i udać się do wolności. Gdybym chociaż, zanim suwak się odblokuje, mogła gdzieś osiąść...
 

 
Kiedyś Bóg zadecydował, że to ja będę ta odmienna. Potem zaplanował, co mnie będzie do tej odmienności inspirować, żebym nie czuła się w niej samotna. I znalazł mi przyjaciół, a potem postawił ich na mojej drodze. I tak się zaczęła cała przygoda. Od tego czasu szukam szczęścia mijając wrzosowiska, góry, morza, miliony ścieżek... Imponują mi niektórzy ludzie, którzy na tej tułaczce mogą spokojnie opierać swoją przyszłość. Ja i tak zaraz zmienię zdanie...